piątek, 20 stycznia 2012

A thousand slowly dying sunsets

Zastanawiam się czy ja nie powinnam cieszyć się z takiego obrotu sprawy ..
Niby wszystko OK, ale moje ciśnienie krwi podniosło się niemal maksymalnie . Jednak muszę się przyzwyczaić, że ludzie bardzo często wyolbrzymiają . Mimo wszystko mnie to wkurza .
Muszę siąść do fizyki .
Coś mi się wydaje, że będę musiała zacząć pracować nad sobą już teraz . Ja już teraz wiem, że będzie problem z moją frekwencją . Za dużo wolnego, za dużo odpoczynku od ludzi z klasy . Wyczuwam problem w relacjach .. Nie chcę tam wracać - to jest główna przyczyna . Z kolei nie chcę też siedzieć w domu na dupie . Lubię spotkać się z kimś .
Mam tak spieprzony humor, że nawet nie chce mi się pisać o niczym .

Chce być tak seksowna w oczach innych jak Joan Jett w moich . Chcę mieć takie zdolności jak Joan Jett . Pocieszam się tym, że nauczę się grać na gitarze, już wzięłam się do roboty ostro, ale muszę ćwiczyć na perkusji . Czuję,  że to będzie to . Tymczasem idę szukać siebie .
"Każdy ma swój cel i gniew
Każdy ma swój ból
I kiedy kładziesz się każdej nocy
Wyrwij jeden cierń"

Uciekam w otchłań weny twórczej . Może dziś napisze coś mądrego ?
Może ja wcale nie jestem gotowa na szczęście ?
Nie chcę już dzisiaj płakać czystą krwią ..

3 komentarze:

  1. Na pewno napiszesz coś mądrego :D Bardzo fajny post. Nie wiem Siostro czy pocieszę Cię mówiąc, że też mam coraz ciężej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, nie pocieszysz mnie . Mów szybko co się dzieje !

      Usuń
  2. jaśku. szkoła, ci ludzie w tym wszystkim to najgorsze co może być. to okropne uczucie tam wracać (sama tak mam). ale trzeba iść dalej, dać radę i chociażby ze względu na naukę tam iść . bo opuszczać wszystko i nawalać przez atmosferę i ludzi jest nierozsądna. ucieczka nic ci nie da, bo nie można wiecznie uciekać dlatego , że prędzej czy później to nas dotknie. 3maj się.

    OdpowiedzUsuń