wtorek, 3 kwietnia 2012

A force you can't control

Dzisiaj dzień krzywych perypetii, wcale nie miłych . Nie chcę ich tu pisać .
Ale cheeseburger z Klaudią był dobry <3

Dotarło do mnie, że jeśli czegoś nie zrobię z D. to nikt tego za mnie nie zrobi . Zwiady, ok, ale też nie jestem pewna, czy coś dadzą . Mega pomógł mi kolega, który uczęszcza z D. do szkoły . Uruchomił wszystkie kontakty żeby tylko pomóc mi go znaleźć . Nie przeczyta tego, ale WIELKIE DZIĘKI, KACPER ! Nie ważne co sobie o mnie pomyślał, ważne, że mi pomógł . Jeszcze raz dzięki .


Nie podoba mi się to, że jest tak chujnie ..
Że jestem tak.. hmm .. sama nie wiem .. 
Nie umiem się ogarnąć ? Zebrać na odwagę ? 
Sama nie wiem ..
Ale przecież kto zawalczy o moje szczęście jak nie ja sama ?
Dużo łatwiej by było, jakby mi ktoś pomógł, pogadał z nim, przedstawił sprawę jasno ..
Ale muszę nauczyć się walczyć o swoje szczęście, do kutwy .


Mocne postanowienie nieprzeklinania ..


"Lick the blood off my hands little darling
Lick the blood off my hands little go-go girl
Lick the blood off my hands little darling
Easy"

Pokochałam Indian i motywy indiańskie .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz